Sycylia z dzieckiem (cz. 1)

młoda żonka

Wydawać by się mogło, że dziecko uwiązuje w domu, a nawet jeśli uda się wyskoczyć gdzieś na wakacje, kończy się na godzinach spędzanych w hotelu, na godzinnych przygotowaniach do wyjścia, długich postojach i w ostateczności - na tym, że rodzice zamiast wypoczęci wracają do domu zmęczeni. A na dodatek nic nie widzieli i nawet nie mają o czym opowiadać. Nic bardziej mylnego - wyprawa z dzieckiem może być równie interesująca, choć na pewno nie taka sama. Nasze tegoroczne, dwutygodniowe wakacje na Sycylii są tego dowodem - 2500 przejechanych kilometrów, wyspa zwiedzona wzdłuż i wszerz (chociaż jest zbyt duża, by wszystko w tak krótkim czasie zobaczyć), wszyscy opaleni i wypoczęci. Chcecie wiedzieć więcej? Oto podsumowanie pierwszych kilku dni naszej wycieczki.

Kopenhaga, czyli rowery, niesamowite wyczucie stylu i pyszne jedzenie

młoda żonka

Właściwie do końca nie wiem jak to się stało, że nasz od roku odkładany, długo planowany miesiąc miodowy w Hiszpanii zamienił się w 9-cio dniowy urlop w Kopenhadze. Może dlatego, że zawsze bardziej przyciągała mnie Skandynawia niż ciepłe kraje, a może po prostu byliśmy zmęczeni letnimi upałami. Tak czy siak, w ciągu sekundy nasze plany zmieniły się diametralnie - i dobrze. Dni spędzone w Kopenhadze okazały się idealnym odpoczynkiem w bardzo sympatycznym mieście.

Zdrowa podróż, czyli o jedzeniu w drodze

młoda żonka

Nie wiem, czy wszyscy z Was tak mają - ale my spędzamy sporo czasu w podróży. Śmieję się, że doskonale swoje umiejętności pakowania - i dotyczy to nie tylko ubrań (tego nauczyłam się już dawno), ale przede wszystkim prowiantu na drodze. Dawno za sobą mam okres kupowania byle czego po drodze, zresztą nigdy nie jeździłam samochodem, więc obce mi przyzwyczajenia do hot dogów ze stacji benzynowych albo drive inów. Kiedyś podróż pociągiem równała się kilogramom świństw, bo przyzwyczajona byłam "zajadać" nudę. Na szczęście ten okres też już mam za sobą. Za to na półce w kuchni mnóstwo pojemników, które na drogę zapełniają się przeróżnymi przekąskami napakowanymi w wartości odżywcze. Zwłaszcza, gdy czeka nas taka dwudniowa wyprawa jak dziś - Bydgoszcz, Toruń, Warszawa i na końcu Lublin. Kawał drogi, masa dobrego jedzenia.

Ukochane miejsca - LUBLIN

młoda żonka

No dobra - narzekałam ostatnio na własną okolicę, teraz za to pochwalę się swoim rodzinnym miastem. Post planowałam już od dawna, kiedy ostatnio odwiedziliśmy Lublin zrobiłam zdjęcia, ale jakoś nie mogłam się do niego zabrać. No cóż - może po prostu smutno mi było patrzeć na te piękne i słoneczne zdjęcia jednocześnie siedząc w domu i za oknem widząc nieustającą szarość i słysząc uderzenia kropli o szyby. Dzisiaj za to z chęcią pokażę Wam trochę zdjęć z mojego ukochanego miasta. Jeśli jeszcze nigdy nie odwiedziliście Lublina, to uwierzcie mi - najwyższa pora. 

Moje top miasta - nieturystyczny przewodnik - Londyn

dawid prominski photography

Każdy ma chyba na świecie swoje ulubione miejsca, do których zawsze chętnie wraca nie tylko we wspomnieniach, ale i w rzeczywistości. Ja osobiście na przykład mam słabość do miast na literę "L". Możecie się śmiać, ale z mojej top trójki każde właśnie na nią się zaczyna i każde z nich kocham równie mocno. A ponieważ również każde z nich jest w zasięgu weekendowego wyjazdu za niezbyt kosmiczną sumę, postanowiłam stworzyć krótką serię wpisów, w których w sposób nieuporządkowany (jak to ja) i nacechowany skrajnym subiektywizmem polecę Wam miejsca, które w tych miastach warto odwiedzić. Nie bójcie się, nie będę mówić o głównych atrakcjach turystycznych, bo to zupełnie bezcelowe. Zresztą, czytajcie dalej, a sami się przekonacie, że warto ;)