Każdy ma chyba na świecie swoje ulubione miejsca, do których zawsze chętnie wraca nie tylko we wspomnieniach, ale i w rzeczywistości. Ja osobiście na przykład mam słabość do miast na literę "L". Możecie się śmiać, ale z mojej top trójki każde właśnie na nią się zaczyna i każde z nich kocham równie mocno. A ponieważ również każde z nich jest w zasięgu weekendowego wyjazdu za niezbyt kosmiczną sumę, postanowiłam stworzyć krótką serię wpisów, w których w sposób nieuporządkowany (jak to ja) i nacechowany skrajnym subiektywizmem polecę Wam miejsca, które w tych miastach warto odwiedzić. Nie bójcie się, nie będę mówić o głównych atrakcjach turystycznych, bo to zupełnie bezcelowe. Zresztą, czytajcie dalej, a sami się przekonacie, że warto ;)
