Dylematy mamy i taty

młoda żonka

"Wiesz, ja to właściwie nie wiem o co Ci chodzi, bo jak Ty się urodziłaś to świata poza Tobą nie widziałam i Twój tata musiał się po prostu z tym pogodzić." - usłyszałam od swojej mamy, kiedy któregoś dnia w akcie desperacji postanowiłam zapytać się jej, jak radziła sobie kiedyś z brakiem czasu dla partnera. No tak, jak zwykle nie znalazłam za grosz zrozumienia, nie wiem czego się właściwie spodziewałam. Słyszałam nie raz, że dla matki dziecko staje się całym światem i wszystkie problemy znikają, bo pojawia się na świecie ta mała osóbka. A co jeśli tak nie jest? Co jeśli sama się przyznam, że są rzeczy, które po prostu zostały mi wyrwane (chwilowo mam nadzieję) z życia i których ta mała osóbka nie zastąpi? Mówcie co chcecie, to nasze dylematy. Dylematy mamy i taty.

Pierwsze tygodnie z bobasem - o rzechach przydatnych i tych mniej

młoda żonka

Będąc w ciąży co chwilę słyszałam pytania "kupiłaś już wózek?", "macie wystarczającą ilość ubranek?", "kiedy skończycie ten remont, zdążycie z pokoikiem?". Staraliśmy się bardzo nie dać się zwariować i nie kupować zbyt dużo. Patrząc na listy zakupów w Internecie chyba się to nam nawet udało. Wybraliśmy rzeczy dobre jakościowo, takie które dotrwają do "ewentualnego" drugiego dziecka. No tak, oznaczało to wyskoczenie z większej ilości kasy, szukaliśmy więc promocji gdzie tylko się dało, nie obniżając jednak wymagań. Jeśli jesteście ciekawi, które z ważnych w wyprawce przedmiotów możemy z czystym sumieniem polecić, a które kompletnie się nie sprawdziły - czytajcie dalej.

Nie narzekam, czyli brzuchatej kobiety rozterki (ratunku! 28 tygodni za nami!)

Ciąża zawsze zaskakuje, zwłaszcza pierwsza ciąża. Zupełnie nie jest tym, czego którakolwiek z nas się spodziewała i zdarza się, że same czujemy się niczym noworodek - postawione w zupełnie nowej, dziwnej sytuacji. Ciąża w młodym wieku to coś jeszcze dziwniejszego - wiąże się z niesamowitym wyobcowaniem (bo która koleżanka zrozumie moje rozterki?) i samotnością (dziecko w brzuchu nie jest jeszcze zbyt rozmowne ;)). Długo nie chciałam z nikim o tym rozmawiać, a co dopiero pisać tu, gdzie każdy może poznać moje myśli. Jedno mnie przekonało - sama czuję się lepiej czytając o podobnych doświadczeniach kobiet, może więc i moje wypociny jakiejś ciężarówce poprawią nastrój?