Fotobudka na weselu

młoda żonka

Wyjechaliśmy na weekend, ale nie mogę zostawić Was bez nowości na blogu, co to to nie ;) Dzisiaj będzie troszkę o fotobudce na weselu i o tym, jak zamienić świetną zabawę w wyjątkową pamiątkę. Tak było u nas i mam nadzieję, że uda się kogoś przekonać do tej atrakcji, bo jest strzałem w dziesiątkę!

Co to jest fotobudka?
Nawet jeśli o niej nie słyszeliście, to podejrzewam, że kojarzycie takie machiny z amerykańskich filmów. Tak, to te ustrojstwa, w których można sobie cyknąć fotkę z przyjaciółmi robiąc głupie miny. Moda na tę atrakcję dotarła jakiś czas temu do Polski i zagościła na dobre na nowoczesnych weselach. Od razu wiedziałam, że muszę z tego skorzystać.

Jak to wygląda w praktyce?
Wszystko jest bardzo proste. My zamówiliśmy taką usługę na 2 godziny (przy małym weselu na dłużej nie było sensu), kosztowało nas to 1200 złotych, oczywiście razem z transportem, obsługą, wydrukiem zdjęć oraz ich wersją cyfrową. Na pierwszy rzut oka może to się wydawać sporą ceną, ale jeśli spojrzeć na wszystkie weselne wydatki okazuje się, że nie nadwyręża zbytnio budżetu.
A wygląda to tak - na umówioną godzinę dostarczana jest maszyna razem z tłami i różnymi gadżetami. Panowie cały czas stoją i pilnują, aby troszeczkę już wstawieni goście nie wyrządzili zbyt wielu szkód, ludzie cieszą się jak dzieci, a my mamy świetną pamiątkę.

młoda żonka

Jak to u nas wyglądało?
  • fotobudka działała od 22 do północy, czyli w czasie, gdy wszyscy już dobrze się bawili, ale jeszcze nieźle wyglądali ;)
  • ustawiliśmy ją po drodze między salą taneczną, a częścią restauracyjną - dzięki temu ciągle była używana - każdy przechodzący cykał sobie fotkę
  • przygotowaliśmy miejsce do przyczepiania zdjęć - ponieważ wydruki były w dwóch egzemplarzach, jeden zostawał dla nas, a drugi goście zabierali do domów
  • przygotowaliśmy również marker, którym goście zostawiali na zdjęciach podpisy czy życzenia
  • bawili się wszyscy, starsi i młodsi, powstawały zdjęcia rodzinne, przyjacielskie, przeróżne!
  • Wszystkie zdjęcia umieściliśmy w albumie i tak powstała niesamowita pamiątka na lata :)
młoda żonka

Cóż powiedzieć więcej - mój jeszcze wtedy narzeczony nie był przekonany do tego pomysłu. Musiał jednak przyznać, że był to absolutny strzał w dziesiątkę! Każdy chwalił pomysł, każdy się bawił, był to świetny przerywnik i dodatkowa atrakcja nie wymuszająca na gościach tego, na co nie mieli ochotę. No i zorganizowanie tego było zupełnie bezproblemowe, działanie maszyny pojął każdy, a panowie z obsługi skutecznie dopilnowali porządku. Gdybym miała drugi raz zorganizować swoje wesele, na pewno również byłaby na nim fotobudka. A co Wy sądzicie o tym pomyśle?

1 komentarz:

  1. Super patent. Szkoda, że kiedy wychodziłam za mąż nie było takich możliwości.

    OdpowiedzUsuń