Sycylia z dzieckiem (cz. 1)

młoda żonka

Wydawać by się mogło, że dziecko uwiązuje w domu, a nawet jeśli uda się wyskoczyć gdzieś na wakacje, kończy się na godzinach spędzanych w hotelu, na godzinnych przygotowaniach do wyjścia, długich postojach i w ostateczności - na tym, że rodzice zamiast wypoczęci wracają do domu zmęczeni. A na dodatek nic nie widzieli i nawet nie mają o czym opowiadać. Nic bardziej mylnego - wyprawa z dzieckiem może być równie interesująca, choć na pewno nie taka sama. Nasze tegoroczne, dwutygodniowe wakacje na Sycylii są tego dowodem - 2500 przejechanych kilometrów, wyspa zwiedzona wzdłuż i wszerz (chociaż jest zbyt duża, by wszystko w tak krótkim czasie zobaczyć), wszyscy opaleni i wypoczęci. Chcecie wiedzieć więcej? Oto podsumowanie pierwszych kilku dni naszej wycieczki.
Wylądowaliśmy w czwartek w środku nocy, w dodatku do miejsca, w którym mieszkaliśmy było 1,5 godziny jazdy samochodem. Nie zaczęło się więc łatwo. Ale już następnego dnia, wyposażeni w wypożyczonego Fiata Punto ruszyliśmy na zwiedzanie wyspy. Na początek delikatnie - półgodzinna wyprawa na spacer do Corleone (tak, słusznie kojarzycie to miasteczko z mafią) zakończona pierwszą pizzą podczas wycieczki. Zdjęć nie robiliśmy, potraktowaliśmy ten dzień jako "rozruch", dopiero potem zaczęło się prawdziwe, porządne zwiedzanie.

młoda żonka

młoda żonka

młoda żonka

Codziennie rano pakowaliśmy cały bagażnik gratów (pampersy, chusteczki, przekąski, ubrania na zapas, ręczniki, kostiumy, czapki, kremy z filtrem i co tam jeszcze nam do głowy przyszło). Kolejnego dnia za radą naszej włosko-polskiej gospodyni z samego rana wybraliśmy się na najbliższą plażę (Balestrate - piaszczysta i duża, lecz niezbyt urokliwa). Odrobina pływania przerywana opieką nad małym nie była takim złym pomysłem.

młoda żonka

młoda żonka

młoda żonka

młoda żonka

młoda żonka

Po południu wybraliśmy się do pobliskiego miasta Alcamo, które bardzo przypadło nam do gustu. To tutaj po raz pierwszy spróbowaliśmy słynnych włoskich lodów w bułce (gelato con brioche). Uwaga! Na te lody wybierzcie się głodni, bo możecie się naprawdę najeść. Alcamo nie jest miastem turystycznym (większość z odwiedzonych przez nas miejsc to nie typowe nadmorskie kurorty), w związku z czym ciężko dogadać się po angielsku, za to atmosfera jest niesamowita.

młoda żonka

młoda żonka

młoda żonka

młoda żonka

młoda żonka

młoda żonka

Następny dzień znów był intensywny - od rana prażyliśmy się na plaży w pobliżu Palermo (Addaura - kamienista i najmniej ciekawa ze wszystkich, które odwiedziliśmy). Dzień był naprawdę gorący, musieliśmy wydać kwotę 9 euro na leżaki i parasol (tak, nie można wypożyczyć samego parasola), żeby wytrzymać. Popołudnie to spotkanie ze znajomymi w Palermo. Mały miał długą drzemkę w ich sycylijskim mieszkaniu, a my porządną wycieczkę z rodowitym Palermitańczykiem za przewodnika. Koniecznie spróbujcie polecanych przez nich przysmaków - jeżowców, panno ca meusa (bułka z płucami/śledzioną/itp. - brzmi źle, smakuje wybornie), cannoli. I pamiętajcie - dzień na Sycylii kończy się później, przygotujcie się na wieczorne usypianie malucha w wózku, jeśli chcecie w pełni skorzystać z tego, co miasta mają do zaoferowania.

Następne dni były tak intensywne, że zasługują na kolejnego posta. Tu dopiero się rozkręcaliśmy, a już byliśmy naprawdę zakochani w Sycylii. Na koniec trochę faktów:

  1. Pamiętajcie, że na Sycylii obowiązuje siesta - to znaczy, że między godziną 13 a 17 otwarte będą tylko zachodnie sklepy (np. Lidl), które zresztą zdarzają się baaaardzo rzadko. Weźcie to pod uwagę planując ilość zabranych pampersów (mówię z doświadczenia ;)), bo może się okazać, że w jedynej otwartej aptece brakuje odpowiedniego rozmiaru :D
  2. Jedzenie na Sycylii wbrew temu czego się spodziewałam jest ciężkie i jest go bardzo dużo. Jeżeli chcecie zjeść niesłodkie śniadanie koniecznie pomyślcie o tym poprzedniego dnia, bo nigdzie na mieście takiego nie znajdziecie.
  3. W większości miejsc za nic nie dogadacie się po angielsku - lepiej przed wyjazdem nauczcie się podstawowych włoskich zwrotów.
  4. Sycylia to najbiedniejszy region Włoch i widać to na każdym kroku - nie spodziewajcie się drogich, wypasionych hoteli - raczej popadających w ruinę bloków i ludzi zmęczonych ciężką codzienną prac. Sycylia jest lata świetlne za Polską - naprawdę.
  5. Na wyspie panuje niesamowity brud - każdy szanujący się Sycylijczyk swoje śmieci wyrzuca bez skrupułów przez okno w samochodzie. 
  6. Wszyscy straszyli nas sycylijskimi drogami i sposobem prowadzenia przez nich samochodów. Niepotrzebnie. Sycylia to raj dla dobrych kierowców - jeśli tylko czujesz się pewnie za kierownicą to możesz być pewny jednego - Sycylijczycy też czują się dobrze. Patrz w lusterka i przygotuj się na to, że tu pierwszeństwo ma ten, kto lepiej jeździ ;) A, tylko nie licz, że ktoś użyje kierunkowskazu - ważniejsze jest coś nazwane przez nas "wietrzeniem pachy", czyli wystawienie dosłownie całej ręki za okno :D
  7. Wypożyczcie mały samochód - Punto lub Pandę - w ten sposób zawsze znajdziecie miejsce parkingowe.
  8. Zjedzcie tyle owoców morza ile tylko się uda - są naprawdę wyśmienite!
  9. Koniecznie zabierzcie nosidełko dla dziecka! Są miejsca, gdzie z wózkiem na pewno nie dojdziecie, nawet w dużych miastach.
  10. Mafia wciąż jest na Sycylii bardzo silna, ale turyści nie mają się czego obawiać. Właściwie najbardziej możemy obawiać się kradzieży i tego typu rzeczy w Palermo, czyli mieście, w którym cała organizacja mafii została zachwiana (aresztowani wszyscy główni działacze). W pewnym sensie mafia była dla Sycylii dobra - pilnowanie porządku szło im lepiej niż policji i karabinierom (oddziały zajmujące się zwalczaniem przestępczości, policja jest na Sycylii od spraw drobnych, np. wykroczeń drogowych).
  11. Słodycze są wszechobecne i baaaaardzo słodkie - postarajcie się zawsze mieć przy sobie coś niesłodkiego, bo w końcu Was zemdli :D Ile można jeść Nutelli, noo.
  12. W każdym sklepie (także włoskim supermarkecie - przy stoisku z wędlinami/serami) możecie poprosić o zrobienie kanapki (panino). Po prostu przynosicie bułkę i np. pomidora, wybieracie ser i szynkę, a miły pan lub pani przygotowuje dla Was pyszną kanapkę zazwyczaj bez dodatkowej opłaty. Bardzo przydatna sprawa.
Dobra, na dzisiaj tyle. Po dwóch tygodniach głowa mi spuchła od nowości, które zobaczyłam i których się nauczyłam. Ciekawi naszych dalszych przygód? A może interesuje Was coś konkretnego odnośnie Sycylii lub zwiedzania z dziećmi?

4 komentarze:

  1. Piękne macie te zdjęcia! Naprawdę cudo. Mimo tego niewyspania i wszystkich problemów małych i dużych bije od Was mega energia i miłość. Mały jest cudny :) ile Ty miałaś strojów ze sobą? ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 3 stroje :D trzeba jakoś wyglądać, co nie? :p

      Usuń
  2. Piękne zdjęcia !! Marzę o wyprawie na Sycylię ...

    OdpowiedzUsuń