Jak Wy to robicie - supermamy?


Ile bym dała, żeby mój blog wyglądał tak, jak te odwiedzane przeze mnie każdego dnia. Uśmiechnięte dzieci, świeże i kwitnące mamy, zabawni tatusiowie, posprzątane mieszkania i pyszne, ugotowane obiady. Ha! Jak Wy to robicie, supermamy? Nie jestem super. Daleko mi do tego. Przez większość czasu żyję wręcz w poczuciu, że jestem bardziej "duper". A konkretnie "do duper". Pranie zalega jak zwykle, mały zamiast się śmiać - jęczy. Mąż biadoli i wcale na zabawnego nie wygląda, a ja sama ciągle nie w formie, ciągle nieogarnięta i strasząca wszystkich moimi worami pod oczami. Pytam się więc, jak Wy to robicie supermamy?

Projekt weekend - rodzinny grill

mlodazonka

Jeszcze przed urodzeniem synka mieliśmy bardzo ambitne plan - nie dać się dziecku ograniczyć. Okazało się, że ten plan był jeszcze bardziej ambitny niż się nam pierwotnie okazało - bo jak tu się nie dać ograniczyć? Pierwsze trzy miesiące były naprawdę ciężkie. Kupa, mleko, kupa, mleka, okazjonalnie szczanie po ścianach. Nie żebym narzekała, bo uśmiech malucha rekompensuje wszystko, ale kolorowo nie było. Za to teraz to dopiero zaczyna się zabawa. Zresztą, spójrzcie sami ;)