Nasza podróż na drugi koniec kraju była długa i wyczerpująca. Cóż, Lublin od Koszalina trochę daleko, a gdy jeszcze zajeżdża się do wszystkich możliwych miast (tych po drodze i tych trochę mniej), to dzień po powrocie można uznać za wyjęty z życiorysu. Nie ma jednak tego złego co by na dobre nie wyszło. Przynajmniej odwiedziliśmy kilka knajpek - tych znanych i nieznanych - i spędziliśmy w większości z nich bardzo przyjemny czas. Ale nie we wszystkich - i o tym właśnie w poście.
