Kiedyś marzyły mi się firmowe torebki albo drogie buty. Kto by tam teraz patrzył na takie marzenia, skoro są one zupełnie niepraktyczne! Ostatnimi czasy marzą mi się różne rzeczy przydatne przy dziecku. I chociaż budżet nie pozwala na ich zakup, to przecież marzyć zawsze można. A Wy, macie jakieś pragnienia nie do spełnienia?Marzenia matki (edycja czerwcowa)
Kiedyś marzyły mi się firmowe torebki albo drogie buty. Kto by tam teraz patrzył na takie marzenia, skoro są one zupełnie niepraktyczne! Ostatnimi czasy marzą mi się różne rzeczy przydatne przy dziecku. I chociaż budżet nie pozwala na ich zakup, to przecież marzyć zawsze można. A Wy, macie jakieś pragnienia nie do spełnienia?Plusku, plusku i o tym, dlaczego to takie fajowe
Wiele rzeczy związanych z posiadaniem dziecka miałam zaplanowane już przed jego urodzeniem. Niektóre z nich teraz wydają mi się śmieszne (no tak, co z tego że zasypia we własnym łóżeczku, skoro później nie mam siły siedzieć na fotelu i go tam odkładać?). Niektóre za to bardzo się sprawdziły i to sprawia, że czuję się dobrze jako matka. Że jakimś cudem udało mi się odkryć, co jest dla mojego maluszka dobre. Taką rzeczą jest na przykład basen - już dawno wiedziałam, że chciałabym z maluchem pójść na zajęcia jak tylko będzie to możliwe. A ponieważ tuż przed ukończeniem przez niego trzeciego miesiąca życia rozpoczynały się u nas takie zajęcia, skorzystaliśmy z okazji. Chcecie wiedzieć więcej?
Projekt weekend - rodzinny grill
Jeszcze przed urodzeniem synka mieliśmy bardzo ambitne plan - nie dać się dziecku ograniczyć. Okazało się, że ten plan był jeszcze bardziej ambitny niż się nam pierwotnie okazało - bo jak tu się nie dać ograniczyć? Pierwsze trzy miesiące były naprawdę ciężkie. Kupa, mleko, kupa, mleka, okazjonalnie szczanie po ścianach. Nie żebym narzekała, bo uśmiech malucha rekompensuje wszystko, ale kolorowo nie było. Za to teraz to dopiero zaczyna się zabawa. Zresztą, spójrzcie sami ;)
Malutki-wielki cud i o Centrum Narodzin Mamma w Szczecinie
Życie z noworodkiem nie jest łatwe. Właściwie to myślę teraz, że po prostu w ciąży byłam zbyt aktywna ;) Malutki nie chce spać, jest bardzo żywiołowy i gdyby mógł to pewnie biegałby w kółko. Ale nie może. Jest zupełnie od nas zależny, a właściwie głównie ode mnie. Ciekawa jestem, kiedy wreszcie uda nam się siebie nauczyć na tyle dobrze, aby nie było nocnych zgrzytów i płaczu (nie, nie mówię tu o Malutkim ;)). Póki co wiem jedno - dziecko to największy skarb, ale i osóbka najbardziej wymagająca. Ale, ale… Nie o tym miało być. Chciałam Wam dzisiaj króciutko opisać noc z niedzieli na poniedziałek ponad dwa tygodnie temu, czyli te kilka godzin, które na zawsze zmieniły nasze życie. A przy okazji - jeśli ktoś jest z okolic Szczecina i zastanawiał się nad tym, czy warto rodzić prywatnie i gdzie - tutaj znajdzie moją subiektywną odpowiedź.
Kopenhaga, czyli rowery, niesamowite wyczucie stylu i pyszne jedzenie
Właściwie do końca nie wiem jak to się stało, że nasz od roku odkładany, długo planowany miesiąc miodowy w Hiszpanii zamienił się w 9-cio dniowy urlop w Kopenhadze. Może dlatego, że zawsze bardziej przyciągała mnie Skandynawia niż ciepłe kraje, a może po prostu byliśmy zmęczeni letnimi upałami. Tak czy siak, w ciągu sekundy nasze plany zmieniły się diametralnie - i dobrze. Dni spędzone w Kopenhadze okazały się idealnym odpoczynkiem w bardzo sympatycznym mieście.
Kolejne nominacje do Liebster Blog i zapowiedź popołudniowego posta :)
Jak już wspominałam - blogerka ze mnie taka, że gdy po raz pierwszy ktoś nominował mnie do nagrody Liebster Blog musiałam przeszukać Internet w poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie "czym ta nagroda właściwie jest" ;) I wtedy oczywiście zapomniałam, że mam nominować 11 blogów, które moim zdaniem na nagrodę zasługują. Zrobię to więc teraz i mam nadzieję, że wybaczycie mi swego rodzaju 2 w 1. Przy okazji - a zdjęciu pączki z dziurką - nieziemsko pyszne i chrupiące, przepis na nie już dziś po południu :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)




