Bardzo rzadko jesteśmy razem na zdjęciach. To był główny powód, dla którego zaczęłam się zastanawiać nad tzw. "sesją brzuszkową". Nie uważam, żebym w ciąży wyglądała lepiej (lub nawet tak samo dobrze) jak przed nią, ale nie sądzę też, abym wyglądała szczególnie źle. Tak czy siak - chęć upamiętnienia chwili pojawiła się później. Najpierw po prostu chciałam mieć z Mężem wspólne zdjęcia (poza tymi ze ślubu). W końcu zazwyczaj nie ma nam kto ich zrobić. A dlaczego jestem zadowolona z takiej sesji?
