O taki piknik! I pizze.

młoda żonka

Przyznam Wam szczerze - mieszkając w Lublinie nie obserwowałam szczególnie kultury piknikowej. No, może Ci z ogródkami za domem wystawiali leżaki i pili zimne piwko, ale dla nas w centrum miasta zawsze istniały spacery z gałką lodów, ale raczej nie pikniki. Takie uczty na świeżym powietrzu kojarzyły mi się z filmami, kocami w kratkę i pięknymi piknikowymi koszami. A przecież nie to jest najważniejsze w piknikach! Cóż, dzisiaj na plaży byliśmy jedynymi, którzy wybrali ten rodzaj odpoczynku zamiast zwykłego leniwego spaceru. Bo chociaż spacer zdrowszy, to fajnie czasem po prostu się polenić, co nie?